CAŁE TO ZŁO

Aktywizm, dynamizm, inwencja, pomysłowość, uporczywe poszerzanie horyzontów poznawczych, ciągłe ulepszanie, udoskonalanie wszystkiego… Te i inne rzeczy, które nadawały ton wiodącym ośrodkom cywilizacyjnym w okresie nowożytnym coraz częściej spotykają się z gwałtowną krytyką, a nawet totalną negacją. Cywilizacja europejska i wyrosła z niej cywilizacja amerykańska znajdują się obecnie pod ostrym ostrzałem z zewnątrz i – co szczególnie zasmuca – od środka, z jej wnętrza. Biały człowiek, który budował tę cywilizację i nadal buduje, dla wielu jest teraz największym wrogiem ludzkości. Zmiany klimatyczne, ciemiężenie kobiet, gejów, Żydów i Muzułmanów, zniewolenie rdzennych ludów Afryki, Azji, Ameryki i Australii to przecież jego sprawka. No tak: rozwój, postęp, udoskonalenie, ekspansja mają swoją cenę, czasem bardzo wysoką. Proszę mi w takim razie wskazać cywilizację, która posiada czyste konto, która ustrzegła się błędów, nie zgrzeszyła? Czy byłaby to cywilizacja chińska, perska, arabska albo turecka?… Ta pierwsza podbija właśnie świat, zobaczymy jak będzie (czarno to widzę). Wróćmy na nasze podwórko. Ostrze krytyki dosięga już nie tylko „ciemnych” wieków średnich, wypraw krzyżowych, inkwizycji czy kontrreformacji, ale też renesansu kojarzonego powszechnie z odrodzeniem sztuk i nauk, otwarciem umysłów, humanizmem. W folderze do wystawy sztuki włoskiej tego okresu w Getty Center (Los Angeles) czytam: „Ruch #MeToo zmusza nas do ponownej oceny wielu aspektów naszego dziedzictwa kulturowego, które po drugim spojrzeniu nie wydają się tak nieszkodliwe, tak akceptowalne, godne podziwu, tak piękne lub tak „kulturalne” jak wcześniej”. Słowa te odnoszą się do licznych wyobrażeń nagich ciał kobiet i mężczyzn prezentowanych na tej wystawie. Ich autor twierdzi, że obrazy te zostały celowo zaprojektowane dla przyjemności wizualnej heteroseksualnych obserwatorów płci męskiej. To straszne!… Obrazy należałoby schować i więcej nie pokazywać, albo spalić… Czy rzeczywiście mamy tu do czynienia z uprzedmiotowieniem kobiet (celowo pomijam męskie akty)?… Spójrzmy choćby na „Wenus z Urbino” Tycjana. Ta naga piękność leży na łóżku w dosyć prowokacyjnej pozie. Patrzy zuchwale w oczy obserwatora. Jej lewa dłoń spoczywa na łonie, ale nie po to, żeby je zasłonić. Obraz miał cieszyć oczy księcia Guidobalda II della Rovere, który go zamówił. Kto tu kogo zniewala? Mężczyzna kobietę, czy kobieta mężczyznę?… Luksusowej prostytutki, która pozowała Tycjanowi do tego aktu, nikt nie upokorzył, raczej ją dowartościował. Na pewno była wdzięczna twórcy dzieła i dumna z siebie. Artyści renesansu utrwalali piękno ciała człowieka na chwałę Boga (pisałem kiedyś o tym obszernie).

Włodzimierz Szpak

Lut 27, 2020 by