CHINESE TROUBLE

Nie sposób dziś mówić o czymkolwiek pomijając kwestię korona- wirusa. Niebywała ekspansja Chin w ostatnich latach ma kilka wymiarów, prócz ekonomicznego i ideologicznego (w mniejszym stopniu), wymiar czysto biologiczny. Chińczycy dominują liczebnie, zalewając świat; Chińczycy „produkują” choroby nikomu wcześnie nieznane. SARS, ptasia grypa, teraz COVID 19.

Ciągle nie znamy pochodzenia nowego koronawirusa. To nie jest dokładnie taki sam wirus, jak ten przenoszony przez łuskowca chińskiego, niewielkie zwierzątko pokryte pancerzem z łusek. Wielu poważnych specjalistów twierdzi, z prawdopodobieństwem sięgającym 90%, że wirus SARS-CoV-2 (tak on się nazywa) jest sztucznym tworem, „wyprodukowanym” w chińskim laboratorium w Wuhan. Niechęć władz chińskich do współpracy ze specjalistami z zewnątrz w wyjaśnieniu sprawy, wzmacnia to twierdzenie. Chińczycy zainfekowali koronawirusem nie tylko samych siebie, przyczynili się do zainfekowania nim całego świata. W północnych Włoszech w dużych zakładach tekstylnych pracuje mnóstwo Chińczyków. Wielu wyjechało do kraju na obchody Nowego Roku, które rozpoczęły się 25 stycznia? Niektórzy mogli wrócić do Włoch zarażeni. Dołożyli się też chińscy turyści licznie nawiedzający w ostatnich latach południe Europy. „Pacjenci zero” we Włoszech to turyści z Państwa Środka.

Włochy są mi szczególnie bliskie, jeżdżę tam co roku od kilkudziesięciu lat. Serce mi się kraje, jak patrzę na te opustoszałe ulice i place w Rzymie i Mediolanie, kościoły wypełnione trumnami w Bergamo, kiedy dowiaduję się, że w szpitalach umierają masowo nie tylko pacjenci, ale też opiekujący się nimi lekarzy i pielęgniarki (i nie są to pojedyncze przypadki). Duże wrażenie zrobił na mnie samotny papież, modlący się w potokach deszczu na pustym placu przed Bazyliką Św. Piotra. To wszystko jest takie nierzeczywiste! Przypomina stan wojenny, tylko zamiast armat mamy k o r o n a w i r u s a !

Ukryty przed światem w czterech ścianach domu sięgam po książki – nieprzeczytane i przeczytane, oglądam zdjęcia z Włoch i Hiszpanii (zastanawiając się, czy pojadę tam jeszcze kiedy), słucham dobrej muzyki, śledzę uważnie doniesienia z kraju i ze świata i … myję kompulsywnie ręce. Czasem wychodzę do ogrodu przywitać wiosnę (z grabiami i szpadlem pod pachą).

Włodzimierz Szpak

Mar 29, 2020 by