Zapiski z realu – „Czerwiec 1976: wydarzenia w Ursusie i Radomiu”

Przed tzw. „przewrotką” ustrojową społeczeństwo przeciwstawiane było władzy i we wspomnieniach o ludziach tamtych czasów niezmiennie ten podział występuje: zła władza reprezentowana przez partyjnych urzędników – kontra obywatele, gnębieni przez komunistyczny ustrój.

Zatem wszystko jest albo czarne, albo białe… nikomu nawet do głowy nie przyjdą tonacje szarości – nikt nie spodziewa się, że wśród owych urzędników mogli znajdować się ludzie sprzyjający przemianom, myślący w sposób normalny i wątpiący w „jedynie słuszne” decyzje przywódców partyjnych.

Znam taki konkretny, zaskakujący przypadek, świadczący o tym, że obok weteranów ruchu wolnościowego, słynnych „styropianowców” istnieli też ludzie w ośrodkach władzy, którzy działali na ich rzecz; lecz – co ciekawe – w ogóle nie zauważeni w zapisach historii owych często tragicznych ale i wzniosłych wydarzeń, które doprowadziły nas do wiadomych, epokowych przemian.

Słynne „Wydarzenia czerwcowe 1976 roku”, które nastąpiły po zaproponowanej w Sejmie przez premiera Jaroszewicza podwyżce cen żywności, miały miejsce w wielu miastach, przy czym szczególnie dramatyczny przebieg miały protesty w Radomiu, Ursusie i w Płocku. Do najpoważniejszych zajść doszło w Radomiu, gdzie tłum demonstrantów podpalił siedzibę PZPR, natomiast w Ursusie załoga Zakładów Mechanicznych Ursus zablokowała międzynarodową trasę kolejową Berlin – Moskwa, chcąc w ten sposób powiadomić świat o swym proteście.

Ogromny rozmiar protestów zaskoczył ówczesne władze. 25 czerwca 1976 r. Piotr Jaroszewicz wycofał projekt podwyżek. Swoje ustępstwo władze polityczne próbowały rekompensować ofensywą propagandową. W całym kraju w zakładach pracy organizowano tzw. „wiece” i „masówki”, których uczestnicy potępiali „warchołów” i „wichrzycieli”.

Taka impreza propagandowa na dużą skalę miała się odbyć w Ursusie, na tamtejszym stadionie. Jednak sekretarz komitetu miejskiego PZPR w Ursusie niespodziewanie odmówił realizacji takiego „zlecenia”! Mimo, iż jak się okazało, animatorem tych akcji był sam Edward Gierek – który do sekretarzy Komitetów Wojewódzkich podczas telekonferencji mówił tak:

„Ja uważam, że trzeba będzie od jutra odbyć we wszystkich województwach masowe wiece, wiece na kilkadziesiąt tysięcy ludzi, nawet sto czy ponad sto tysięcy, tam gdzie towarzysze mają takie możliwości, żeby to były wiece złożone z ludzi dobranych”.

Ponieważ czas naglił, władze centralne na szybko zadecydowały o zorganizowaniu takiej popisowej „masówki” w Radomiu. Skromny sekretarz Komitetu Miejskiego z Ursusa, któremu groziły poważne konsekencje za taką niesubordynację, został niespodziewanie wybroniony przez jednego z sekretarzy Komitetu Centralnego, który widocznie w zamieszaniu zdołał jakoś przekonać „Pierwszego”, że lepszym miejscem do potępiania „warchołów” będzie miasto w którym wydarzenia poszły najdalej.

Wrz 25, 2010 by