Gorzkie łzy majora Trappa

[Nowy tekst Włodzimierza Szpaka]

Hamburg nie należał do awangardy Trzeciej Rzeszy, raczej trzymał się na uboczu, wierny swoim szczególnym tradycjom miasta portowego, otwartego na świat, „kosmopolitycznego”. Jak na ironię w tym właśnie mieście został uformowany w 1942 roku oddział policji, który dopuścił się w stosunkowo niedługim czasie wielu potwornych zbrodni, głównie na polskich Żydach.

W chwili wyjazdu do Polski 101 Policyjny Batalion Rezerwy liczył pięciuset żołnierzy, podoficerów i oficerów policji porządkowej. Ludzi niemłodych, niezdolnych do służby na froncie, niezatrutych ideologią hitleryzmu, a tylko powierzchownie i w rzadkich przypadkach jego frazeologią – dobrodusznych dalekich od fanatyzmu rzemieślników, drobnych biuralistów i małych sklepikarzy hamburskich. W trakcie organizowania oddziału, nikt jeszcze nie wiedział, jakie zadania przed nim staną.

Jego pierwszym miejscem postoju był Biłgoraj na Lubelszczyźnie. Jego pierwszą akcją – oczyszczenie z Żydów pobliskiego Józefowa.

Było jeszcze ciemno, gdy 13 lipca 1942 roku kolumna ciężarówek batalionu wyruszyła spod murowanego budynku szkoły w Biłgoraju. Pojazdy jechały wolno po nierównej drodze wysypanej chrzęszczącym żwirem. Do oddalonego o 30 kilometrów Józefowa dotarły po dwóch godzinach. Właśnie zaczęło świtać. Mężczyźni ze 101 Policyjnego Batalionu Rezerwy wyskoczyli z ciężarówek i zgromadzili się w półkolu wokół dowódcy, majora Wilhelma Trappa (podkomendni nazywali go pieszczotliwie „papą Trappem”). Ten, blady i zdenerwowany, łamiącym się głosem wyjaśnił przedmiot „niezmiernie przykrej” akcji. Należało zgrupować wszystkich Żydów na rynku (około 1800 osób), wyłączyć z nich młodych i zdolnych do pracy, resztę – starych, kobiety i dzieci – rozstrzelać na miejscu. „Jeśli ktokolwiek nie czuje się na siłach, aby przystąpić do wykonania zadania, może wystąpić z szeregu”- dodał na koniec ze łzami w oczach. Wystąpiło kilkunastu żołnierzy, oglądając się lękliwie za siebie.

Batalion wykonał zadanie przed zmierzchem. Blisko półtora tysiąca Żydów zabito w lesie strzałem w kark, trzystu wywieziono do pracy w specjalnym obozie.

To był start. Batalion 101 stopniowo przywykał do swoich zadań, major Trapp nie ronił więcej łez, przewrażliwieni i zbyt delikatni przestali występować z szeregu. Na mecie, pod koniec 1943 roku, batalion „zwykłych ludzi” mógł się poszczycić bilansem zaiste godnym pochwały w oczach Himmlera i jego sztabu: 83 tys. Żydów bądź zamordowanych na miejscu w różnych wsiach i miasteczkach Lubelszczyzny, bądź załadowanych do wagonów z przeznaczeniem do gazu.

(wg „Ordinary Men : Reserve Police Battalion 101 and the Final Solution in Poland” Christophera Browninga)

Włodzimierz Szpak

 

Funkcjonariusze 101 Policyjnego Batalionu Rezerwy

Maj 28, 2021 by