KUCHNIA FRANCUSKA

[Nowy felieton Włodzimierza Szpaka]

Wracam czasem myślą do kilku swoich niezrealizowanych pomysłów filmowych, które gdyby zyskały szanse realizacji, mogłyby znacząco wzbogacić pejzaż filmu dokumentalnego, o którym z wysokim stopniem prawdopodobieństwa można powiedzieć, że jest sztuką. Robert Stando (90-letni dziś twórca polskiej szkoły dokumentu): „Teraz dokumenty są długie, na czym cierpi ich dramaturgia. To już nie dla mnie. Dawniej obraz dokumentalny trwał od 10 do 20 minut i wtedy miał formę, fundament sztuki. Dokument musi być sztuką…”.

Pisałem już wielokrotnie o „Pamięci zmysłów”, scenariuszu filmowym, z którym obnosiłem się po różnych redakcjach parę ładnych lat. Film opowiadałby w atrakcyjnej – jak sadzę – formie o zmysłowej stronie sztuki sakralnej i sepulkralnej (od wczesnego renesansu do dziś). Temat na gruncie polskim absolutnie dziewiczy, nietypowy… a przecież ważny jako przypomnienie, że w sztuce, jak w życiu, ciało jest nie mniej ważne niż duch.

Drugim niezrealizowanym projektem, którego bardzo mi żal, była „Kuchnia francuska”. Miał to być film o polskiej biedzie anno domini 2005. Oto skrót scenariusza tego filmu:

We wsi Potęgowo koło Lęborka bezrobocie przekroczyło 32%. Młode kobiety rodzą tam dzieci głównie po to, by cała rodzina mogła żyć z zasiłku. Niektóre z nich rodzą chętniej dzieci niepełnosprawne, bo wtedy gwarancja zasiłku jest dłuższa!”

Taką informacją w formie napisu chciałbym zacząć film o wielodzietnej rodzinie z Potęgowa, żyjącej w warunkach skrajnego ubóstwa. Niepracujący ojciec, matka w 8 miesiącu ciąży i czwórka dzieci, w tym jedno niepełnosprawne.

Ona przygotowuje jakiś nędzny obiad, on śpi w ubraniu odwrócony twarzą do ściany (zapewne pijany, na co wskazują butelki po piwie), dzieci bawią się – wchodzą, wychodzą, pies szczeka, pająk zbliża się do muchy oplecionej pajęczyną w rogu okna.

Na ekranie telewizora Pascal przygotowuje wykwintny obiad francuski złożony z trzech dań. Najpierw sałatka nicejska, pasztet i sery, dalej jagnięcina z ząbkami czosnku, na koniec suflet z likierem na gorąco.

Głos Pascala w towarzystwie słabych odgłosów z zewnątrz i z wnętrza domu zdominuje w pewnym momencie film.

Na początku telewizor jest tylko jednym z elementów wyposażenia mieszkania, później obraz na jego ekranie wypełnia całkowicie kadr (Pascal, 7- 8 wejść).

Finał: Rodzina siada do obiadu. Matka wlewa do talerzy jakiś dziwny szary płyn (krupnik?). Pascal mówi do kamery: „Smacznego”

(Zapis cyfrowy, długość filmu – 20 min.)

Ciekawy jestem ile takiej biedy udałoby się znaleźć jeszcze dziś w Polsce? Jak dużo kobiet wciąż rodzi dzieci głównie dla zasiłku? Co się zmieniło w Potęgowie od 2005 roku?…

Włodzimierz Szpak

cze 29, 2021 by