MADAME DIDSBURY

[nowy felieton Włodzimierza Szpaka]

Postanowiłem w tym roku nie odwiedzać grobów najbliższych, odsunąć wizyty na cmentarzach na czas nieokreślony. Pandemia nie słabnie, wręcz przeciwnie – narasta. „Zbyt duże ryzyko w moim wieku”- mówię sobie.
Bywałem na wielu cmentarzach, w różnych częściach świata. Widziałem wiele pięknych grobów, czasem ludzi nieznanych albo całkowicie zapomnianych. Widziałem też cmentarne osobliwości, dziwactwa, jak choćby te z Cmentarza Nowodziewiczego w Moskwie (nagrobne rzeźby jakichś sowieckich generałów i innych dostojników z przynależnymi im akcesoriami, np. słuchawkami przy uszach).
Duże wrażenie zrobiła na mnie niegdyś rzeźba nagrobna na Cmentarzu Montmartre (jednej z najstarszych nekropolii Paryża), przedstawiająca wielkiej urody kobietę w luźnej długiej szacie, z rozłożonymi szeroko rękoma i odchyloną do tyłu głową. Przypadkiem dowiedziałem się, że ta pokaźnych rozmiarów brązowa figura kobiety, siedzącej u wezgłowia grobu jest wyobrażeniem Jacqueline Didsbury, matki Roberta Didsbury, który zmarł w wieku 20 lat i tutaj został pochowany. Rzeźba jest dziełem samej madame Didsbury i funkcjonuje jako alegoria „Bólu”. Tak by chciano, ale to o wiele za mało. Poza kobiety sugeruje raczej chęć osłony czy ochrony, jak w przypadku ptaka, który rozpościera skrzydła, aby chronić młode. Równocześnie emanuje czymś bardzo zmysłowym, uwodzi – można by rzec. Rzeźba jest bardzo zmysłowa, cielesna i uwodzicielska. Biologia, ciało, zmysły w kontraście do umierania, rozkładu, śmierci! Jak w „Brzezinie” Iwaszkiewicza i Wajdy. Pamiętacie tę niezwykłą parę?… Emilia Krakowska i Olgierd Łukaszewicz. Ona – żywotność, biologia, zmysły w stanie wrzenia i on – choroba, słabość, powolne umieranie zakończone śmiercią. Życie przeciw śmierci…
Jacqueline Didsbury całą sobą – rozpostartymi rękoma, odgiętą do tyłu głową, rozchylonymi ustami, cudowną kobiecą zmysłowością, tworzy, pomimo wyrazu bólu, rodzaj zasłony, tarczy przed tym, co nieuchronne, co i tak już się dokonało. Absurd?… Może… A teraz wyobraźcie sobie, że ktoś w dzień zaduszny zaprosił na cmentarz w Podkowie Leśnej lub w Pruszkowie Angelinę Jolie do spółki z Jennifer Lawrence. Czy zmysłowość, niezwykła uroda obu pań nie odsuną na jakiś czas atmosfery przygnębienia i smutku, jaka nam zwykle towarzyszy w spotkaniu ze śmiercią?…

Włodzimierz Szpak

Paź 31, 2020 by