Modlitwa Św. Tomasza z Akwinu

[Nowy felieton Włodzimierza Szpaka]

Czytam właśnie, że Polska jest krajem, gdzie sekularyzacja młodzieży postępuje najszybciej. Kościół jest atakowany ze wszystkich stron, już nawet nasz największy autorytet, Św. Jan Paweł II, nie może spać spokojnie (snem wiecznym!). Ile w tym winy samego Kościoła?… Nie wiem, pewnie niemało… Choć moja wiara jest cieńsza i bardziej krucha niż lód na rzece w czasie wiosennych roztopów, nie straciłem całkiem zaufania do przedstawicieli Kościoła (jako instytucji). Ufam im bardziej niż dziennikarzom, sędziom, policjantom, sprzedawcom, lekarzom czy psychologom. Z dużym sentymentem wspominam kontakty z zakonnicami, np. przy kręceniu krótkiego filmu w klasztorze sióstr Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie czy w Toledo pod Madrytem, gdzie mniszce z klasztoru Św. Dominika z Silos (el Antiguo) wręczyłem przy wejściu banknot o nominale 100 Euro, a ta nie mając wydać, zniknęła gdzieś. Bez obaw: wróci, nie wróci?… poszedłem na drugi koniec kościoła szukać grobu El Greca. Po 15 lub 20 minutach mniszka sama mnie odnalazła, wręczyła resztę i jeszcze wskazała miejsce wiecznego spoczynku (pod posadzką) jednego z największych artystów ery nowożytnej. Ufam Kościołowi, podzielam jego pogląd wywiedziony z Biblii odnośnie sposobu naszego bytowania na tym „łez padole”. Jest to niewątpliwie egzystencja wygnańca z czegoś, co zwie się Rajem. Stąd wszystkie próby jej naprawy – tak, żeby wszyscy byli zadowoleni, do niczego dobrego nie prowadzą (exemplum: komunizm). Jedyna nadzieja w Bogu (jeśli ktoś wierzy), w zjednoczeniu z Nim po śmierci.
Tych kilka uwag zakończę słowami Św. Tomasza z Akwinu, wielkiego filozofa i teologa, jednego z najznamienitszych ludzi Kościoła:

Panie, Ty wiesz lepiej aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary. Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym, czynnym, lecz nie narzucającym się. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół. Wyzwól mój umysł od niekończącego się brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień, w miarę jak ich przybywa, a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza. Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich. Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę Cię o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi. Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasami mogę się mylić. Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać. Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy to jeden ze szczytów osiągnięć szatana. Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach, i niespodziewanych zalet w ludziach. Daj mi Panie, łaskę mówienia im o tym. (…)

Modlitwa ta znajduje się przy grobie Św. Tomasza w Tuluzie.

Włodzimierz Szpak

lis 30, 2020 by