Opowiadanie o niczym

Biorąc tak na zdrowy rozum – pisanie o wszystkim nie jest pisaniem o niczym – jak się czasami wmawia ludziom przy różnych okazjach. A gdyby tak spojrzeć na to z drugiej strony: czym jest pisanie o niczym? I czy w ogóle pisanie o niczym jest możliwe? Nie chciał filozofować, naprawdę chciał napisać… opowiadanie o niczym. Czegoś takiego nie napisał do tej pory nikt.

W jego przekonaniu łatwość pisania na jakikolwiek realny temat, dotyczący otaczającego nas świata, była charakterystyczna dla tych którzy uważają się za prawdziwych pisarzy – chociaż według niego nimi nie byli.

On utożsamiał się z tymi, którym przedzieranie się przez zawiłe labirynty wyobraźni sprawiało wyraźną przyjemność ale też nadawanie formy własnym przemyśleniom nie było dla nich takie proste – oczywiście ze względu na stawianą sobie wysoką poprzeczkę. Rozumiał dobrze tych piszących, którzy z niechęcią patrzyli na rzucające się pod pióro fabuły i z utęsknieniem wypatrywali tematu raczej abstrakcyjnego lub surrealistycznego.

Jednak opowiadanie o niczym nie dawało się jednoznacznie sklasyfikować i to mu wyraźnie przeszkadzało. Każdą wolną chwilę przeznaczał na próby naszkicowania opowiadania o niczym i na ogół z prób tych był niezadowolony. Jednak nie wyrzucał notatek. Zbierał je skrzętnie mając skrytą nadzieję, że gdy wreszcie wpadnie na właściwy trop – będą jak znalazł…

Owo nic nabierało z upływem lat charakteru czegoś ponadczasowego i nieuchwytnego, mimo pozorów istnienia niemal namacalnie tu i teraz. W końcu zaczął myśleć o tym niczym jak o czymś pełniącym rolę niedoścignionej doskonałości, a więc nieosiągalnym i nieprzystępnym dla jego pisarskiej weny. A im bardziej docierała do niego ta – co tu dużo mówić – bolesna konstatacja, tym bardziej chciał zrealizować zadanie na którego wynik, być może, czeka  nieświadomie cały literacki świat. Czuł, że musi zrealizować je za wszelką cenę…

Któregoś dnia uświadomił sobie, że przecież osiągnął to, czego tak bardzo chciał! Cały czas pisał O NICZYM!

Maj 1, 2012 by