OSIECKA

[Felieton Włodzimierza Szpaka]

Telewizja Polska zafundowała nam ostatnio trzynastoodcinkowy serial o Agnieszce Osieckiej, kobiecie – zjawisku, zmarłej w 1994 roku poetce, autorce tekstów wielu piosenek, które skutecznie rozjaśniały mroki PRL- u, pomagały żyć w ustroju wymyślonym przez Marksa, Engelsa i Lenina (w Polsce jeszcze w „końcówce Gierka” noszono sztandary z podobiznami tych trzech świętych komunizmu). Niestety filmowa Osiecka nie jest z j a w i s k i e m ! Aktorki, które się w nią wcielają, nie mają w sobie nic ze „światła”, wdzięku i charme’u prawdziwej Osieckiej. Wystarczy przyjrzeć się zdjęciom poetki z różnych okresów życia, kończącym serial, aby się o tym przekonać.
A tak w ogóle to myślę, że portret Osieckiej nie mógł się udać. Może przed przystąpieniem do realizacji dzieła, jego twórcy powinni przypomnieć sobie, co na temat biografii filmowych mówili różni mądrzy ludzie, jak choćby Wisława Szymborska:
„Produkuje się ciągle dużo biograficznych filmów o wielkich uczonych i wielkich artystach. Zadaniem ambitniejszych reżyserów jest wiarygodne przedstawienie procesu twórczego, który w rezultacie prowadził do ważnych odkryć naukowych czy powstawania najsłynniejszych dzieł sztuki. (…) Widowiskowe potrafią być filmy o malarzach – można odtworzyć wszystkie fazy powstawania obrazu od początkowej kreski do ostatniego dotknięcia pędzla. Filmy o kompozytorach wypełnia muzyka – od pierwszych taktów, które twórca słyszy w sobie, aż do dojrzałej formy dzieła rozpisanego na instrumenty. Wszystko to jest w dalszym ciągu naiwne i nic nie mówi o tym dziwnym stanie ducha, zwanym popularnie natchnieniem, ale przynajmniej jest co oglądać i jest czego słuchać. Najgorzej z poetami. Ich praca jest beznadziejnie niefotogeniczna. Człowiek siedzi przy stole albo leży na kanapie, wpatruje się nieruchomym wzrokiem w ścianę albo w sufit, od czasu do czasu napisze siedem wersów, z czego jeden po kwadransie skreśli, i znów upływa godzina, w której nic się nie dzieje … Jaki widz wytrzymałby oglądanie czegoś takiego?”.
Wydawałoby się, że z Osiecką powinno być trochę lepiej, bo miała ciekawe życie. Ale na ekranie to jej życie nie jest znów takie ciekawe. Relacje z mężczyznami wypadły powierzchownie, wręcz blado. Dużo alkoholu (za dużo!), mało seksu, który był ważny dla Osieckiej, może najważniejszy (obie aktorki nie nadawały się do tego rodzaju scen). Otoczenie poetki – bardzo słabe aktorsko (może poza jej rodzicami oraz Danielem Passentem). Dialogi i sytuacje – banalne, bez wdzięku – niczym nie zaskakują. A gdzie poczucie humoru, dowcip Osieckiej?..
– Po co nam taka Osiecka?… Zdaje się, że serial wyrządził artystce, pamięci o niej, więcej szkody niż pożytku. Moje pokolenie znało ją i podziwiało i nic tego nie zmieni, ale młodzi?… Młodzi mogą powiedzieć: – Ta wasza Osiecka jakaś taka mało ciekawa, smutna i… brzydka. To ma być k t o ś… ktoś wielki? Gdzie ta wielkość?…

Włodzimierz Szpak
Lut 26, 2021 by