Powrót do rzeczywistości…

Od ponad trzech lat na moim blogu praktycznie nie działo się nic. Nie licząc np. próby wsparcia komentarzem kogoś, kto sam „pukał w dno” sprawdzając, czy jest jeszcze coś dalej… czy nie licząc moich smutnych wierszy, które zaistniały w chwilach mrocznej niemal depresji, albo inaczej mówiąc, w chwilach niezmierzonej tęsknoty za moją drugą „połóweczką jabłuszka”, czyli żoną Basią – która znalazła się po tamtej stronie tęczy… Radykalna zmiana, a nawet super-radykalna, polegająca na całkowitym odcięciu się od przeszłości, zmianie miejsca zamieszkania i rozpoczęcia życia zupełnie na nowo – dosłownie – spowodowała powolny powrót mojej osobowości, czy mojej jaźni, do torów jakie na ogół wyznacza Życie ludziom twórczym, aktywnym pod każdym względem (a takim byłem postrzegany, i tak się czułem). I okazało się, że otoczony sympatią i współodczuwaniem mojej niełatwej sytuacji przez Rodzinę, oraz Przyjaciół i Znajomych, mogłem poczuć, że żyję… Tak! Niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że – przez ostatnie 3 lata – sceny z bieżącego życia przelatywały przede mną jak klatki mało interesującego filmu… I oto jest mi dane uruchomienie na nowo wszystkiego, co w mojej głowie, w moim umyśle, w moim postrzeganiu świata miało sens; co chciałem osiągać i przeżywać. (c.d.n.)

Gru 13, 2016 by