Rozmyślań ciąg dalszy…

Właśnie uprzytomniłem sobie, jakim problemem może być dla osób twórczych i wrażliwych bycie „ksobnym”… Przy omawianiu tematu traumy z dzieciństwa, będącej reakcją na „werdykt” w rodzaju „ty nie masz głosu!” (temat omawiany często w Grupie Euforystów na FB) – warto poruszyć sprawę podatności umysłu na głębokość utkwienia w nim takich destrukcyjnych haseł. Ci, którzy potrafią to „olać”, mówiąc kolokwialnie, mogą łatwiej i bez konsekwencji z tego wyjść. Osoby w dużym stopniu ksobne będą miały to „z tyłu głowy” na pół życia lub na całe, ale to jest tylko część problemu. W dorosłym życiu takiej osoby każda pochwała czy miłe słowa niesamowicie uwznioślają i dodają skrzydeł, natomiast reakcja na krytykę bywa nieproporcjonalnie silna i dołująca. Oczekiwanie na pozytywne przyjęcie, na pozytywną ocenę jest czasem niepotrzebnie wysokie. W takim przypadku trzeba się nauczyć żyć „normalnie”, pamiętając, że najważniejsza jest ocena własna tego co robimy – i jeśli staramy się obiektywnie oceniać, to nic nie powinno nas wyprowadzać z równowagi – żadne słowa krytyki czy negatywna ocena. I tu wchodzi się w temat umiejętności i potrzeby pokochania siebie… 🙂

Maj 31, 2021 by