Sadysta

Nieobcy był mu sadyzm, przy czym znęcać się uwielbiał nie tylko fizycznie; psychicznie również. Nie pogardzał także małymi świństewkami, jakie mógł wyrządzać komukolwiek, na każdym kroku. Cóż mu pozostało – myślał – jak nie ta odrobina przyjemności, będąca w jakimś stopniu rekompensatą za życiowe niepowodzenia…

Oczywiście im bardziej wyrafinowane były jego poczynania, tym bardziej był usatysfakcjonowany. Budował czasem misterne konstrukcje, mające jak w przyzwoitym wypracowaniu wstęp, rozwinięcie i wspaniale puentowane zakończenie. Podziwiał za to siebie, zdając sobie sprawę z tego, iż nie każdy potrafiłby wymyślić coś równie piekielnego. Tu dręczyły go czasem pewne obawy, czy aby nie wpada w samouwielbienie. Uspokajał się jednak szybko rozumując, iż jest to zwykłe poczucie własnej wartości – niedocenianej zupełnie przez otoczenie.

Raz tylko zdarzyło mu się coś przykrego, nieoczekiwanego, na co doprawdy nie zasłużył. Trafił na masochistę…

 

Sty 31, 2010 by