Społecznościowe (?) media

Zastanawiam się czasem, czemu społecznościowe media, do których należy FaceBook, straciły niemal całkowicie społecznościowy charakter…Toż to jest zbieranina osób ukrywających się, z różnych powodów, pod przedziwnymi pseudonimami, i wyrzucających czasem z siebie pół zdania, albo całe – językiem często kloacznym. Kiedyś pod „społecznościową” budką z piwem słyszało się jak jakiś „gruby” albo „łysy” wywalał z siebie stek niecenzuralnych określeń na temat swojego aktualnego samopoczucia lub politycznych poglądów i to było w zasadzie normalne. „Na salonach”  mówiono językiem bardziej wyszukanym, a używane z rzadka słowa niecenzuralne łagodzono, używając odpowiednio kojarzących się słów zastępczych lub półsłówek… Przy czym osoby pokazujące się tam nie wstydziły się swojego imienia i nazwiska. Chyba, że to był np. salon mafii pruszkowskiej 🙂 – wtedy występował jakiś Masa czy Słowik. A teraz, współcześnie, w jednym z największych na świecie mediów społecznościowych zbierają się tłumy przyjaciół, znajomych i „znajomych”, z których ogromna ilość poprzebierana w jakieś kompletnie nic nie mówiące skróty zastępujące imiona i nazwiska, niemal nałogowo przewija „ścianę główną”, wyrażając aprobatę lub dezaprobatę za pomocą odpowiednich kliknięć (w których najczęściej nie  można się w ogóle połapać: kto i po co? 😉 ) – i często bijąc po oczach wrzucanymi w komentarzach nieprzyswajalnymi (dla mnie) wulgaryzmami… 

Ja wiem… oczywiście można na to wszystko nie zwracać uwagi, starać się zrozumieć zmiany zachodzące w społeczeństwie, przyzwyczaić się do prymitywizmu i wulgarności… zwalić na równouprawnienie kobiet i mężczyzn… Ale tęskno mi trochę do czasów, kiedy na ulicy chłopak nie rzucał „brzydkiego słowa” gdy w pobliżu znajdowały się dziewczyny… Gdy młode, piękne, inteligentne kobiety rozmawiały piękną polszczyzną, nie używając tej rynsztokowej… Ba, gdy dziewczynki z podstawówki nie przeklinały na ulicy donośnie i radośnie… Cóż, c’est la vie…

Lut 27, 2020 by