Wysoka Kultura…

Napisałem kiedyś tekst o mediach społecznościowych, z moimi przemyśleniami nad upadkiem kultury… https://romuald.bartkowicz.net/spolecznosciowe-media/ – no i dzisiaj postanowiłem ten tekst przypomnieć na jednej z moich ulubionych, facebookowych grup. Ku mojemu zdziwieniu, post okazał się być na tyle komuś niewygodny, że dostałem kontrowersyjny komentarz, który rozwinął się w (niepotrzebną zupełnie) dyskusję. Zbulwersowany – przytoczę ów dialog:

Odp.: „Zastanawiam się, ile w ciągu wczorajszego dnia widziałam komentarzy na facebooku, ile z nich było kloacznych, a ile pod pseudonimami… I ciągle mi wychodzi, że, kurka (tak podobno należy na salonach), nie jest tak źle 🙂 Ta grupa, żeby daleko nie szukać, jest świetnym dowodem na istnienie społeczności. No, ale takim już człowiek jest zwierzęciem, że tęskno mu do tego, co odległe, a widzi wszystko, co najgorsze, w tym, co na wyciągnięcie ręki… Na szczęście media społecznościowe dają również wspaniałe narzędzia doboru treści i z dużą skutecznością można odfiltrować treści, które nie odpowiadają naszej wrażliwości.”

Ja: „Niby racja, ale… nie do końca. Ja codziennie widzę komentarze które mi nie odpowiadają, ale trudno się mówi – filtrować ich się nie da, lub nie ma sensu. Zresztą, z pewnością mamy inny zestaw znajomych i jesteśmy w innych grupach (nie licząc Euforystów) – więc widzimy co innego. Poza wszystkim – odnoszę się w tym tekście nie tylko do FB. Trzeba mieć tyle lat, co ja, żeby pamiętać czasy, o których mówię na końcu. Nie sądzę, abym był przewrażliwiony…”

Odp.: „A czy tamci znajomi i grupy o tym usłyszą?”

Ja: „hmm… świata nie zmienię, ale – czy to oznacza, że nie powinienem tutaj przedstawiać swoich ogólnych przemyśleń, tylko dlatego, że Euforyści są kulturalni?”

Odp.: „Nie śmiałabym zabraniać. Chociaż krytykę wolę konstruktywną.”

Ja: „OK, świat jest cudowny, a ja jestem dziwakiem! (To niezbędny w tej sytuacji element samokrytyki…) 😉

Odp.: „W tej grupie to sami dziwacy, zdaje się 😉

* * *

Ciekawostką jest post, opublikowany dzisiaj zupełnie gdzie indziej, korespondujący z moimi przemyśleniami:

Gustaw Holoubek: „Kiedyś nie mogło być na scenie nawet krztyny okrucieństwa. Wszelkie obcinanie głów, wyłupywanie oczu i tym podobne straszliwe rzeczy działy się poza nią. Publiczność dowiadywała się o tym z wypowiedzianych kwestii. A dziś młodzi twórcy nie tylko w okrucieństwie, chamstwie i patologiach społecznych znajdują twórcze natchnienie, ale decydują się nawet na pokazywanie kopulacji czy masturbacji. Przedmiotem dociekania twórców stają się procesy fizjologiczne. Kuper kury w momencie składania jajka – przekrwienie, ból, krwawienie… Niby dlaczego nie pokazywać Hamleta mającego kłopoty z prostatą? Awangarda zamienia duchowość w szok. Lecz widz bardziej potrzebuje ładu i piękna niż drastyczności”.

* * *

P.S. Przypomniało mi się coś… Kiedyś Jonasz Kofta napisał: „Jasne jak dupa Anioła, na naszych olśnień ołtarzach – żeby cokolwiek wyrazić, człowiek się musi wyrażać”. Czy to mnie zbulwersowało? Nie! Zachwyciło. Naprawdę. Ale… to były inne czasy. Przypomina się „Znaj proporcją mocium panie” – a’ propos dzisiejszych czasów… 😉

* * *

No i jeszcze P.S. 2 Cytat ze słynnego językoznawcy, Jana Miodka:
„Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej 'kurwy’. Idziemy sobie przez ulicę, potykamy się nagle i mówimy do siebie: 'Bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek. Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy’. Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste 'O kurwa!’, które wyczerpuje sprawę. Gdyby Polakom zakazać kurwy, niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić, gdyż nie umieliby wyrażać inaczej swoich uczuć.” (!)

wrz. 15, 2021 by