Z moich komentarzy na innych blogach…

Magda, jedno co mogę Ci podpowiedzieć, to fakt, że życie jest piękne samo w sobie – i, że nie warto go marnować! A tym bardziej tracić. Ma się tylko jedno. To prawdziwy cud, że się je ma. Wszystko dobre, i wszystko złe, co nam się przydarza, to tylko margines, dodatek. Który nas albo wzmocni, albo osłabi, ale nie może nas załamać. Bo nie po to stworzył nas Bóg, żebyśmy się łatwo poddawali. On liczy na to, że wzmocnieni tym co przeszliśmy, oddamy innym w dwójnasób dobro które otrzymaliśmy, ale nie chce abyśmy robili to samo ze złem, które nas dosięgło. Ono i tak wróci wzmocnione do nadawcy bez naszego udziału. Choroba jest do przebrnięcia, do zwalczenia. I obiektywnie, i subiektywnie. Wiem, subiektywnie trudno w to uwierzyć, ale tak jest. Powtarzam: życie jest cudem, i tego się trzymaj. Miliardy miliardów komórek Twojego mózgu pracują nie po to, żeby się unicestwić, tylko po to, żeby dokonywać kolejnych cudów. Umysł masz twórczy, a Twój organizm jest twórczy w jeszcze innym sensie. Nie marnuj szans, które masz dane. Więcej Ci się to nie przydarzy. Daj światu od siebie to, czego on oczekuje. Nawet jeśli w to nie chce Ci się uwierzyć, to tak właśnie jest. I pamiętaj, że rozmowy z ludźmi którzy Ci sprzyjają pozwalają wyjść na prostą. Zamykanie się w sobie i rozpamiętywanie tragizmu sytuacji w jakiej się znajdujesz nie popchnie Cię naprzód ani o milimetr. Bądź sobą, i wiedz, że są tacy, którzy to docenią. Ci, którzy nie doceniają, nie są warci Twojej uwagi. W tym układzie Ty jesteś najważniejsza. I tak trzymaj. Bardzo Cię proszę!

———————————–
Po trzech miesiącach, pod kolejnym tekstem w blogu Magdy dopisałem nowy komentarz:

” ‚Od tego czasu żałuję, że żyję’… ‚Ja jako ja żałuję, że przeżyłam’… Straszne słowa. A w ustach młodej, bardzo młodej dziewczyny, brzmią jeszcze straszniej. Dla kibicujących Tobie jedynym pocieszeniem jest to, że jedno z Twoich „ja” bierze górę. Wierzę, że pozostanie ono na placu boju jako jedno, jedyne… Dobrze, że wybrałaś na motto życiowe ten właśnie fragment Ewangelii, ale będzie jeszcze lepiej, gdy ten „krzyż swój” dźwigać będziesz dla siebie samej, bo zrozumiesz, że warto, a nie – „wbrew sobie”… Za to trzymam kciuki z całej siły, Magda!

Wrz 19, 2014 by