ZMARTWYCHWSTANIE


[Nowy felieton Włodzimierza Szpaka]

Najważniejsze dla chrześcijan święto tuż – tuż. Śmierć na krzyżu i cud zmartwychwstania Chrystusa stanowią fundament religii, która w swoich początkach była jedną z wielu odmian j u d a i z m u. Zmartwychwstanie to swoiste „być albo nie być” tej religii. Uczniowie i wyznawcy Jezusa z Nazaretu uwierzyli ostatecznie i bezapelacyjnie w  b o s k o ś ć osoby ich nauczyciela. Dalsze losy wielu z nich dowodzą, że to, co nimi kierowało, nie było czymś mało znaczącym, jakimś przejściowym zauroczeniem (Św. Piotr, który wcześniej zaparł się Jezusa, zginął tak jak On na krzyżu, powieszony głową w dół).
Wśród licznych malarskich przedstawień zmartwychwstania oryginalnością i głębią wyróżnia się to z prawego skrzydła ołtarza z Isenheim, autorstwa późnogotyckiego artysty niemieckiego Matthiasa Grünewalda.
„Chrystus wstaje z grobu, otoczony oślepiającą, świetlistą aureolą. Jego ramiona i ręce rysują się na tle tego blasku niczym magiczne litery. Jego oblicze roztapia się w jasności. Tylko para ciemnoniebieskich oczu, krwistoczerwone usta i pięć ran rysują się ostro w rozświetlonym ciele Przemienionego. Różnorodnym zmianom podlega barwa płaszcza: od płomienistej żółci i czerwieni w najwyższych partiach ochładza się do ciemnego fioletu pośrodku, potem do migotliwego błękitu nieba i połyskliwej bieli u dołu” („Grünewald”, Wilhelm Fraenger).
Dla wybitnego operatora filmowego, Jerzego Wójcika, jest to, podobnie jak na ikonie, ukazanie za pomocą widzialnego wizerunku niewidzialnego. „Zdumiewające jest, że ciągle pojawiają się ludzie, którzy niezależnie od techniki, epoki malarskiej i czasu, potrafią dotknąć niewidzialności i dać temu wyraz. W kinie też się to zdarza. Są utwory, które to potwierdzają. Wszystko dzieje się zawsze za pomocą tego samego, za pomocą widzialności. Może ona opowiadać o sytuacjach, które są po prostu widoczne. Może też być widzialność, która opowiada o tym, co jest poza widzialnością…” („Labirynt światła” Jerzy Wójcik). Zmartwychwstały Chrystus Grünewalda to postać z pogranicza dwóch światów. W niczym nie przypomina rzeczywistego mężczyzny, silnie osadzonego na ziemi, pełnego mocy, jak na znanym obrazie Piera della Francesca. Nie jest oświetlony z zewnątrz takim czy innym światłem, lecz sam jest światłem, blaskiem, jasnością.

Włodzimierz Szpak

 

Mar 24, 2021 by